Jesień to najpiękniejsza karpiowa pora roku – cz. 2

Witamy w ten piękny jesienny dzień, właśnie wróciliśmy z karpiowego raju, tzn. z naszej testowej wody i chcielibyśmy się podzielić z Wami kilkoma wskazówkami dotyczącymi jesiennych sposobów polowania na karpie. Wcześniejsza część nr 1, w której opisaliśmy nasze spostrzeżenia na temat jesiennych połowów opierając wiedzę o kilkuletnie wyniki na naszym testowym łowisku u Schabińskiej Krzemienna nad Sanem był wstępem do kolejnej części. W tej części dowiecie się ciekawych spostrzeżeń i wniosków do których dochodziliśmy latami i które sprawdzają się co roku, czyli pomagają nam w osiąganiu zamierzonego celu. A więc zaczynamy :)

Professional Baits - jesiennie karpie

Zaczynając kolejną część warto wspomnieć, że jesteśmy aktualnie na przełomie października i listopada a woda w naszym łowisku waha się od 9-11 stopni przy wierzchnich słojach wody. Ryby zarówno karpie jak i wszędobylski białoryb kumuluje się w wielkie ławice przygotowując się powoli do zimowania. I tutaj kluczem będzie znajomość wody, jak również, dla tych którzy posiadają łódki RC możliwość szybkiego skanu wody bez dodatkowego hałasu spowodowanego markerowaniem. Żółknące liście lasu, który otacza nasze łowisko przypominają nam, że jest to ostatni gwizdek na polowanie na te największe okazy. Nocami temperatura spada poniżej zera, dni staja się coraz krótsze, a nasze karpie już dużo wcześniej zaczynały gromadzenie zapasów na zimę.
Patrząc choćby na szybko wychładzającą się wodę, spowodowaną silnymi zimnymi wiatrami oraz coraz to krótsze dni, a co za tym idzie brakiem intensywnego nagrzania wody. Jeszcze tydzień, dwa wcześniej mieliśmy dobre wyniki z wody o głębokości np. 2,4 m, a po 14 dniach brania zaczynają się od 2,6 m – 2,8 m i głębiej. Jak pisaliśmy w teorii w części pierwszej tak samo sprawdziło się w praktyce, że przy tej temperaturze wody wraz ze spadkiem temperatury powinniśmy szukać ryb oraz kłaść zestawy coraz to głębiej. Dlatego najlepszą strategią jest obławianie głębszych jam oraz partii wody gdzie woda waha się pomiędzy 3-3,5m. Jeśli znamy takie miejsca na łowisku lub jesteśmy w stanie je namierzyć to proponujemy obstawianie wszystkich wyjść z jam i stawianie zestawów w bliskiej odległości od spodziewanych miejsc przebywania karpia, ale nie bezpośrednio w miejscach gdzie przebywają aby ich nie wypłoszyć.

Professional Baits - jesiennie karpie galeria

Pamiętajmy, że jeśli łowimy ryby które są od strony brzucha pokryte pijawkami lub innymi pasożytami świadczy to o małej ruchliwości ryb. Dlatego i tutaj możemy dłużej czekać na brania, ponieważ ryby też nie żerują tak intensywnie jak latem. Podczas holu również można zauważyć, że pomimo walki o życie, nie są to szalone odjazdy oraz letnie przeciąganie liny. Od kilku lat praktyka na naszym łowisku pokazuje również ciekawostkę, że w zasadzie nigdy nie złowiliśmy największych ryb z najgłębszej wody, a latem najpłytszej – znajdującej się w centralnej części zbiornika. Nie chodzi nam o wypłycenia 0,5 m bo takowych na zbiorniku nie posiadamy, lecz o żwirowych górkach znajdujących się w naszej zarośniętej zatoce gdzie głębokość przy normalnym stanie wody wynosi 1,5m.

Skoro nie najgłębsze i najpłytsze miejsca, to gdzie możemy się spodziewać miejsc gdzie żerują ryby na które polujemy? Nasze obserwacje oraz miejsca z których były łowione największe ryby doskonale pokazują gdzie jest trasa żerowania oraz odległości pomiędzy wcześniejszymi połowami danej ryby. Jak się przemieszczają, jakie miejsca odwiedza itd. I tutaj pojawia się kilka ciekawostek, bo choć te największe biorą nie więcej jak 2 razy w roku często po zimie i przed to część z nich całkowicie odbiega od schematu jakiego nauczyła nas nasza woda. Mówimy tu o rybach które były rekordowych rozmiarów, a ich identyfikacja zajmowała nam dłuższą chwilę po to aby po zdjęciach dojść np. do roku 2017 kiedy ostatni raz była złowiona. I tu nasuwa się pytanie. Dlaczego była poza zasięgiem naszych karpiarzy przez blisko 3 lata?

Ryby, które przybrały blisko 10 kg przez ten okres nie wyglądały na chore, a ich przyrosty były na tyle imponujące, że aż dziwne że nie dały się nikomu przechytrzyć. Sezon 2020 pokazał również, że kilka wspaniałych karpi oscylujących w granicach 20 kg zostało złowionych z absolutnie wykluczanych przez resztę karpiarzy miejsc. Do tego wątku jeszcze wrócimy bo zapachniało trochę wiosną, trochę latem a mieliśmy pisać o późnej jesieni :) Dlaczego tak ważne jest coroczne monitorowanie naszych okazów zapisywanie, notowanie itd. Mieszkając kilka lat w kolebce światowego karpiarstwa czyli Anglii nie trudno było zauważyć, iż targetem wielu wybitnych angielskich karpiarzy były właśnie upatrzone ryby, które jak to w Anglii miały swoje imiona. Każda lepsza karpiowa woda miała swojego Cześka, Zośkę, itd., a były nimi największe karpie zamieszkujące daną wodę. Tak naprawdę Anglicy są mistrzami w polowaniu na upatrzone wcześniej ryby. Jak wiecie nie ma tam kolosalnych wód ,więc informacje takie jak miejsca wygrzewania się danego osobnika widziane np. z drzewa są połową sukcesu. My sobie na takie udogodnienia pozwolić nie możemy. Jedynie co stanowić będzie wiedzę absolutną o danej rybie na którą chcemy polować będą w pierwszej kolejności miejsca z których była łowiona, w drugiej przynęty oraz strategia na jaką była złowiona, a w trzeciej kolejności warunki atmosferyczne.

Professional Baits - jesiennie karpie na nasze kulki

I tutaj zachęcamy właśnie jesienią na polowanie na te największe. Niejednokrotnie skuteczną strategią na daną rybę mieszkającą w danej części zbiornika będzie systematyczne przerzucanie wszystkich karpi po kolei, aby doczekać się tego upragnionego. W innym przypadku kluczem będzie pora roku w której dany osobnik dał się systematycznie łowić. Jeszcze w innym będzie to przynęta na którą dał się skusić a wiara w nią pozwoli nam spokojnie zasnąć w oczekiwaniu na branie. Ile teorii tyle strategii, a woda i tak pokaże swoje.

Z tego miejsca życzymy Wam upragnionych ryb, sukcesów nad wodą oraz czasu na karpiowe zasiadki. Mamy nadzieję, że nasze pisanie nie pójdzie na marne, a nasze spostrzeżenia przyczynią się do Waszych sukcesów. Obiecujemy, że w części 3 opiszemy przypony, zestawy montażowe oraz strategie jakie stosujemy. Jak tradycja nakazuje szykujemy się do kolejnej, może nie ostatniej zasiadki w tym roku. Może właśnie teraz woda odkryje przed nami swoje tajemnice :)

Ostatnie wpisy